Książki · lektury z dzieciństwa

Kto szuka, nie błądzi, czyli Lucjan o trylogii „Kroniki Saltamontes” Moniki Marin

Kto z nas nigdy niczego nie szukał? Zgubionych kluczy, promocji w księgarni czy lepszej pracy? Ale nie wszystko można w łatwy sposób znaleźć. Do nich należą np. dom, rodzina czy szczęście. I właśnie tych ostatnich bardzo pragną dwaj chłopcy: Adam i Aleks. Obaj mieszkają w niemieckim sierocińcu i właśnie skończyła się druga wojna światowa. Z trudnym życiem radzą sobie po swojemu – uciekając w krainę wyobraźni. Pewnego dnia konstruują z kawałków kartony, rur i innych odpadków ze śmietnika Maszynę do Produkowania Szczęścia, która ma im zapewnić spełnienie marzeń. Ba, nie tylko im, ale wszystkim ludziom o dobrych sercach. Ponadto za pomocą podróży palcem po mapie, wybierają miejsce na swój przyszły dom – miejscowość Iano w północnych Włoszech.

ilustracja-kroniki-saltamontes-tom-1-03

Wszystkie ilustracje ze strony http://www.kronikisaltamontes.pl

I tak zaczyna się trylogia Moniki Marin. Niestety, problem z cyklami jest taki, że nie da się streścić całości, aby nie zepsuć z góry radości z czytania. Lucjan napisze więc jeszcze tylko tyle, że niespodziewanie zjawia się ciotka Adama i zabiera go do siebie ku wielkiej rozpaczy obu przyjaciół. Na dodatek sierociniec ma zostać przeniesiony ze Szczecina do Heidelbergu, co wydaje się całkiem uniemożliwiać ponowne spotkanie. Jednak chłopcy robią, co tylko w ich mocy, aby nie tylko znowu się odnaleźć, ale i dotrzeć do Iano. Tak rozpoczyna się ich bardzo długa droga, a właściwie to dwie, bo wędrują osobno.  Przy okazji podróży przez Europę w ciężkich powojennych czasach obu chłopcom udaje się, zupełnie niezależnie od siebie, wpaść na trop tajemniczego stowarzyszenia, pieczętującego się znakiem konika polnego – Saltamontes. Jak łatwo wywnioskować z tytułu, bractwo to odegra w książce znaczącą rolę. Lucjan doda jedynie, że akcja drugiego tomu rozgrywa się kilka lat po wydarzeniach z części pierwszej, gdy Adam i Aleks są już nastolatkami, a trzecia nawet kilkadziesiąt lat później, czyli mniej więcej w czasach współczesnych.

Teoretycznie trylogia jest adresowana do dzieci i młodzieży, ale tego typu etykietki nigdy Lucjanowi nie przeszkadzały w lekturze, najwyżej czasem przymykał oko na pewne skróty myślowe lub fabularne, traktując je po prostu jako część konwencji. I owszem, tutaj są też takie momenty ze zbyt dużym spiętrzeniem przeszkód, przypadków czy zbiegów okoliczności, zwłaszcza w części pierwszej. To jedna historia rozpisana na lata, ale widać w niej doskonale, jak w miarę pisania poszczególnych tomów rozwijał się warsztat autorki. Nie zrozumcie Lucjana źle, bo całość jest dobra, z tym że każda następna część jest lepsza od poprzedniej. Dobrym przykładem jest sposób scharakteryzowania poszczególnych postaci. W „Ucieczce z mroku” oprócz chłopców występuje też spora gromada innych bohaterów, zwykle dorosłych. Z początku właściwie żaden z nich nie jest zbyt dokładnie zarysowany, dopiero później zaczynają nabierać głębi. Z kolei w „Tajemniczym bractwie” bardzo realistycznie została pokazana przemiana Aleksa w marudnego, zniecierpliwionego nastolatka z obsesją na temat Bractwa Saltamontes. Natomiast dopiero w „Nowym życiu” postacie po prostu żyją, co znowu najlepiej widać na przykładzie Aleksa – starszego człowieka borykającego się ze stratą. Jest to chyba najlepiej napisany bohater.

ilustracja-kroniki-saltamontes-tom-2-03

Mimo pewnych drobnych niedociągnięć, tak naprawdę w książce Lucjana zirytowała tylko jedna jedyna rzecz. Istnienie Bractwa jest wielkim sekretem, a bohaterowie, przede wszystkim ci dorośli, a zatem teoretycznie obdarzeni większym rozsądkiem, trąbią o nim na prawo i lewo, szukając pomocy w jego znalezieniu u całkowicie przypadkowych ludzi. Inna rzecz, że okazują się oni później tymi właściwymi, a co najmniej godnymi zaufania, ale akurat ten aspekt Lucjanowi zgrzyta i nic na to nie poradzi.

Po marudzeniu przychodzi pora na plusy. Pierwszym są ilustracje i w ogóle cała szata graficzna (np. dołączenie map pokazujących wędrówki Adama i Aleksa) . Odpowiadają za nie dwie osoby: Basia Rzeźnicka oraz Joanna Strutyńska. Ciekawym pomysłem jest zróżnicowanie kolorystyczne oraz stylistyczne: w tomie pierwszym króluje sepia, w drugim grafiki są czarno-białe, a w trzecim kolorowe. Trudno wybrać swoje ulubione, ponieważ wszystkie są świetne, ale Lucjanowi chyba najbardziej przypadły do gustu te z „Tajemniczego bractwa”: szczegółowe, wykorzystujące zarówno wyrazistą kreskę, jak i plamy światłocieniowe – bardzo nastrojowe.

ilustracja-kroniki-saltamontes-tom-3-02

A skoro już o nastroju mowa, to jest on naprawdę mocnym atutem cyklu. Przez większą część pierwszej części Adam i Aleks są rozdzieleni, przeżywają swoje przygody osobno i choć często są one niebezpieczne, momentami wręcz straszne, zawsze udaje im się trafić na dobrych i życzliwych ludzi. Monika Marin pokazuje w każdym niemal rozdziale, że pomimo wszelkich przeciwności losu i nieżyczliwości czy nawet wręcz wrogości innych, to właśnie ci troskliwi i współczujący są najważniejsi. Wszystkie przygody czy tajemnice nie byłyby wiele warte, gdyby nie bliscy, z którymi można je dzielić. I jeszcze, że niemal każdy zasługuje na drugą szansę.I to Lucjanowi najbardziej się podoba.

Kategoria według Lucjana: pozytywna

 

Autorka: Monika Marin

Tytuły: Ucieczka z mroku (t. 1), Tajemnicze bractwo (t.2), Nowe życie (t. 3)

Ilustracje: Basia Rzeźnicka (t. 1), Joanna Strutyńska (t. 2 i 3)

Wydawnictwo: Pinus Media

Rok wydania: 2013 (t. 1), 2015 (t. 2), 2018 (t. 3)

Cena: ok. 40 zł (t. 1, t. 2), ok. 50 zł (t. 3)

kroniki-saltamontes-pakiet

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s