Książki

Okno wyrąbane na Europę, czyli Lucjan o książce Joanny Czeczott „Petersburg. Miasto snu”

Z Petersburgiem Lucjan nigdy osobiście się nie zetknął. Cała jego wiedza na ten temat pochodzi z lekcji historii, a przede wszystkim z literatury. Mickiewicz, Puszkin, Dostojewski, Gogol czy Tołstoj, a nade wszystko przeczytany przed kilkunastu laty esej Brodskiego. Dzisiaj do tej kolekcji dochodzi obszerny zbiór reportaży Joanny Czeczott.

Miasto Piotra Wielkiego  w czasie swojej stosunkowo niedługiej historii (czymże jest nieco ponad trzysta lat?) przyjmowało różne nazwy i obrosło wieloma mitami. Nyen-Petersburg-Piotrograd-Leningrad to miejsce wymykające się jednoznacznym ocenom. Intencją autorki nie jest przedstawienie losów miasta, jednak w stworzonej przez nią panoramie nie może zabraknąć ważnych wydarzeń w dziejach tego bałtyckiego portu. Niejako przy okazji dekonstruuje narosłe od lat mity. Stolica wybudowana od podstaw na bezludnych błotach? Nie bardzo. Oświeceniowy wzór dla całej Rosji? Częściowo. Miejsce uzależnione od kaprysów Newy? Nie tylko. Centrum dysydentów? Raczej tak. Miasto, którego nie znosił Stalin? Podobno. Jak widać, nie wszystko jest tak jednoznaczne, jak to się zwykło uważać. Joanna Czeczott z unikalnej pozycji osoby z zewnątrz (mimo, że sporo lat tam mieszkała) może przyjąć inną optykę, być może bardziej obiektywną.

st-petersburg-russia-97330__340

Petersburg historyczny…

Lucjanowi bardzo podobał się sposób narracji o kolejnych tematach. O większości z nich autorka opowiada ustami samych mieszkańców, od siebie dopowiadając tylko pewne szczegóły. Jeśli relacjonuje dziewięćsetdniową blokadę Leningradu w czasie drugiej wojny światowej, to oddaje głos kobietom, które ją przeżyły; gdy pisze o ludzie Wodów, to oni sami mają o sobie najwięcej do powiedzenia. Ta formuła sprawdza się w niemal każdym z trzynastu reportaży. Dużo jest tutaj dbałości o detale. I tik nerwowy cara Piotra, i polarowe pledy na łodziach wycieczkowych, i plastikowe ramki obrazów w mieszkaniu pewnej arystokratki, i herbata w szklance w siedzibie współczesnych komunistów, i ortalionowa kurtka syna zrehabilitowanego wroga ustroju. To wszystko ma znaczenie i jeszcze bardziej podkreśla poszczególne opowieści. Narracja często zmienia ton, dostosowuje się do nastroju opowiadającego, tylko czasami nutką subtelnej ironii wypowiada się sama autorka.

Dużą zaletą jest też zestawienie historii ze współczesnością. Opowieść przemyka przez rozmaite czasy, warstwy społeczne i światopoglądy. Skontrastowanie ze sobą tylu różnych środowisk, jak np. studentów aktorstwa z młodymi zwolennikami Putina, czy ulicznych handlarzy z upadłym oligarchą daje unikalne spojrzenie. Im więcej ludzi, wspomnień, stylów życia, ideologii, tym większa szansa na uchwycenie punktów wspólnych. Bo gdzieś tam, między słowami i gestami, one jednak przebijają, mimo, że pozornie wydaje się to niemożliwe.

petersburg-2805505__340

… i współczesny

Wszystko podobno zależy od punktu widzenia. Tak więc rzekomo nie ma jednego Petersburga. Inny jest dla potomków arystokracji, inny dla zapomnianych mniejszości narodowych, inny dla handlarzy w metrze, inny dla komunistów, inny dla matek więźniów, inny dla aktywistów LGBT, a jeszcze inny dla bananowej młodzieży. Aż dziw, że wszyscy mieszkają w tym samym mieście. I właśnie opisując czytelnikowi te bardzo różnorodne jego oblicza, autorka zbliża się, na ile to tylko jest możliwe, do pokazania jednej, odbrązowionej twarzy Petersburga.

Jak widać, powyższy wpis nie jest do końca recenzją, raczej luźną impresją po przeczytaniu książki. Joanna Czeczott z dużą przenikliwością i jeszcze większą erudycją opisuje życie tego niezwykłego miasta. Teraz Lucjanowi pozostaje tylko kupić bilet i wreszcie się tam wybrać, aby samemu doświadczyć stolicy nad Newą.

Kategoria według Lucjana: przenikliwa

 

Autorka: Joanna Czeczott

Tytuł: Petersburg. Miasto snu

Wydawnictwo: Czarne

Rok wydania: 2017

Cena: ok. 37 zł (książka), ok. 25 zł (ebook)

Petersburg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s