Książki

Bliskie spotkania trzeciego stopnia, czyli Lucjan o książce „Wyższa magia” Kiry Izmajłowej

Być magiem – to brzmi dumnie. Potężnym czarodziejem, przenikającym przez ściany, lewitującym nad tłumami, wysyłającym ogniste kule na wrogów oraz od niechcenia potrafiącym zdematerializować dowolny przedmiot. Któż czasem nie chciałby posiadać podobnych mocy?

Naina Czernowa, aktualnie pilna studentka czwartego roku moskiewskiego Państwowego Instytutu Magii też miała podobne rojenia przy wyborze przyszłego zawodu. Obecnie jest serdecznie znudzona swoim kierunkiem studiów. Nieciekawe wykłady, wieczne zaliczenia, ale przede wszystkim zniechęca ją fakt, że nie uczy się niczego pożytecznego. Do bardziej prestiżowych (i przydatnych) dziedzin magii, jak np. tworzenie iluzji, magiczna medycyna czy chociażby tzw. magia wiejska (weterynaria i wspomaganie hodowli roślin oraz zwierząt) też nie bardzo się nadaje, więc poważnie zastanawia się nad całkowitą zmianą kierunku studiów, np. na ekonomię. Przypadek, a właściwie nierozważny wyskok, sprawia jednak, że zostaje przeniesiona na tajemnicze szóste piętro, gdzie mieści się oficjalnie nieistniejący wydział magii bojowej. Praktycznie od pierwszych zajęć czuje, że wreszcie znalazła swoje miejsce, mimo prawdziwego nawału pracy (ale wszak zawsze była wzorową uczennicą), problemów w przyswajaniu niektórych aspektów magii, mało sympatycznych kolegów z roku, a zwłaszcza wyjątkowo trudnego we współpracy i powszechnie znienawidzonego wykładowcy – Igora Georgiewicza Dawletiarowa.  Jednak jakoś sobie radzi. Pilnie studiuje, zajmuje się swoją pracą magisterską, uczestniczy w niebezpiecznym magicznym eksperymencie, a w międzyczasie pracuje nad odkryciem zagadki z przeszłości, a nawet w pewnym momencie zostaje wplątana w aferę kryminalną.

Mimo pewnych wątków nadnaturalnych, Lucjan zaryzykowałby stwierdzenie, że „Wyższa magia” jest książką obyczajową. Rzecz dzieje się we współczesnej Rosji, a magia jest tylko kolejną z dziedzin wiedzy, jak np. chemia czy inżynieria i często ma również praktyczne zastosowanie. Jedyna różnica to taka, że niektórzy ludzie są obdarzeni mocą, a inni nie. Jednak przyjęta przez autorkę konwencja ma pewne braki, praktycznie czytelnik nie ma pojęcia, co się dzieje poza murami uczelni. Oprócz kilku drobnych wzmianek nie dowiadujemy się niczego o tym świecie. Wiadomo, że magowie bywają przydatni w kilku zawodach, np. w przemyśle filmowym czy medycynie, ale też, że w wielu dziedzinach magia wciąż nie ma praktycznego zastosowania. Lucjanowi zdecydowanie brakuje tu szerszego tła.  Jaki jest wzajemny stosunek obu grup ludności do siebie? W jaki sposób istnienie magii wpływa na życie codzienne (chyba znikomy, bo nawet magowie jeżdżą samochodami i używają telefonów komórkowych)? Dlaczego nie wszyscy mają moc? Izmajłowa w kilku miejscach napomyka ostrożnie o ograniczeniach używania magii, ale robi to tak mętnie i nielogicznie, że jeszcze bardziej zaciemnia obraz. To niestety spory minus świata przedstawionego.

Drugim minusem, ściśle związanych z pierwszym, jest swego rodzaju nieporadność w pokazywaniu pewnych rzeczy. Jak autorka nie do końca przedstawiła miejsce magii, tak i fabuła wydaje się być nie do końca przemyślana, jakby nie bardzo miała pomysł, o czym właściwie pisze i powrzucała kilka przypadkowych elementów. Pewnie was to zdziwi, ale to niedociągnięcie, chociaż prawdziwe, jakoś nie bardzo Lucjanowi przeszkadzało w lekturze. Zdał sobie z niego sprawę dopiero po skończeniu książki, gdy usiłował poukładać ją sobie w głowie.

I jeszcze jedna wada, tym razem nie będąca winą Kiry Izmajłowej. W polskim wydaniu trochę kuleje tłumaczenie lub redakcja (względnie obie te rzeczy na raz). Co jakiś czas można się natknąć na jakieś niezręczne sformułowanie czy nieporadnie zbudowane zdanie. Może aż tak bardzo nie rzuca się to w oczy, ale niewątpliwie odbiera nieco radości z lektury.

Po sporej porcji marudzenia, teraz pora na plusy. Lucjanowi podobał się sposób, w jaki przedstawiono naukę magii. Widać, że autorka świetnie pamięta swoje studenckie lata i potrafi je trafnie opisywać. Te wszystkie wykłady, zaliczenia, egzaminy, praca magisterska, opuszczone zajęcia, wykładowcy, czy wreszcie mieszkanie w akademiku – same smaczki. A gdy Naina wreszcie się obroni i zajmie karierą naukową, dochodzą do tego też rozmaite teorie badawcze (chociaż czytelnik dowie się o nich raczej niewiele) i rozłamy pomiędzy zwolennikami tychże. Naprawdę życie uniwersyteckie zostało doskonale oddane.

Kolejną sprawą jest sposób przedstawienia bohaterów. Oczywiście główną postacią oraz narratorką jest Naina i wszystko czytelnik ogląda jej oczami. Dlatego nie dziwi fakt, że ważne miejsce w jej opowieści zajmuje Dawletiarow. Natomiast pozostałe osoby spadają na plan trzeci, jeżeli nie na czwarty. To ma logiczne uzasadnienie, ponieważ Czernowa jest nie tylko szarą myszką, ale i wiecznym odludkiem, tak więc inni interesują ją najwyżej marginalnie. Nawet, gdy już nawiąże z kimś jakieś nieco bliższe relacje (a w jej przypadku oznacza to, że rozmowa z taką osobą wychodzi poza samo powitanie), wciąż nie potrafi się do nikogo bardziej zbliżyć. Jedynym wyjątkiem jest Igor Georgiewicz, z którym łączy ją wyjątkowo skomplikowana relacja. W niej mieści się i stosunek mentor-uczeń, i poczucie winy, i wdzięczność, i troska, i ambicja, i kłótnie, i coś w rodzaju przyjaźni oraz całkiem sporo jeszcze innych rzeczy. Nie ma tylko jednego: prawdziwej bliskości. Nawet, jeżeli są ze sobą naprawdę blisko, wciąż się nie znają, nie wiedzą o sobie najważniejszych rzeczy (a przynajmniej, bo znamy tylko punkt widzenia Nainy, ona o nim nic nie wie). Dziewczyna zresztą zdaje sobie sprawę, że ma duży problem z uczuciami i nawet przypuszcza, że nigdy nikogo nie będzie potrafiła nimi obdarzyć. I właśnie ta jej wewnętrzna droga to jeden z ważniejszych aspektów powieści.

Niewątpliwie książka ta ma kilka wad, ale Lucjanowi naprawdę przyjemnie się ją czytało. Wiadomo, czasem musiał pomarudzić, jednak jeżeli szukacie czegoś lekkiego i relaksującego (nawet jeśli za ogólnie pojętą fantastyką nie przepadacie) – to poleca „Wyższą magię”.

Kategoria według Lucjana: przyjemna

 

Autorka: Kira Izmajłowa

Tytuł: Wyższa magia

Tytuł oryginalny: Городская Магия

Tłumaczenie: Agnieszka Chodkowska-Gyurics

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Rok wydania: 2008

wyższa magia

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s